Nie mam siły oddychać...

   Chyba każdy w życiu ma taki moment, w którym uważa, że upadł i ciężko mu się podnieść. Ja upadłam....w tej chwili. Przeraża mnie to, co dzieje się w moim życiu, co mnie otacza i im bardziej jestem świadoma tego co mnie spotyka, tym bardziej boję się, że temu nie sprostam. 

    Z jednej strony mam ludzi, którzy mnie wspierają i których ja wspieram, to fakt, bez nich byłoby ciężko,jeszcze ciężej, a mimo to czasem czuję się tak samotna, że ich fizyczna obecność w niczym nie pomaga. Z drugiej strony przerażający jest fakt, że straciłam głos...swój własny, wewnętrzny głos, swoją siłę. Co mi da to, że na kogoś nakrzyczę, no co? Jeśli coś mi nie odpowiada, jeśli za bardzo przeszkadza no co mi to da? W czym mi pomoże wytłuczenie wszystkich wazonów czy talerzy? Wypicie butelki wina, albo zjedzenie całego tortu bezowego? Nic....
   
 Tego, co tak bardzo ciąży, przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu. Nie potrafię po prostu stanąć i krzyczeć, gdzieś we mnie jest blokada, której nie umiem zdjąć. Boje się, że nigdy nie zrozumiem tego świata i zjawisk, które każdego dnia zdarzają się na mojej drodze, a im jestem starsza tym bardziej mnie to przeraża. Będąc dzieckiem chciałam dowiedzieć się jak najwięcej, wszystko mnie interesowało, teraz nie chcę już wiedzieć, chcę po prostu czuć wewnętrzny spokój. Wiedzieć, że już nigdy się nie sparzę, a ludzie, którzy mnie otaczają, to moi prawdziwi przyjaciele. Mieć świadomość, że cokolwiek mnie nie spotka, to będzie rzecz, której nie będę się bać czy wstydzić.Chcę wiedzieć, że nikt nie odejdzie, mieć pewność, że nie stracę nikogo, skoro nie jestem na to gotowa. Chcę kochać całym sercem i być kochaną. Chcę po prostu żyć, bez zakładania maski każdego poranka, bez udawania, że wszystko działa i jedyne co muszę zrobić to przypudrować nos...chcę oddychać pełną piersią, bez uczucia tonięcia....po prostu żyć....

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak wyjść z małego zakrętu, zanim na horyzoncie pojawi się duży?

Wybierasz się na bal, tak?

Prezenty