Prezenty

   Mówi się o prezentach, na urodziny, imieniny, walentynki, dzień kobiet, dzień chłopaka, święta, na rocznicę, na przeprosiny; sądzę, że ile ludzi tyle okazji. W pewnym momencie natykamy się na te wszystkie memy " jakby chciał to znalazł by czas", "największym prezentem jest szczerość i obecność", "przyjaźń jest wtedy, kiedy ktoś w środku nocy odbiera od Ciebie telefon i mówi, że nic się nie dzieje" i tak patrzymy na to z jednej strony wiedząc, że tak jest, z drugiej to przecież takie żałosne, wszyscy o tym wiemy, po co jeszcze o tym pisać i pokazywać całemu światu, że jest się zranionym, samotnym.....
   Nie uczymy się rozmawiać tylko się odcinamy, nie uczymy się naprawiać, tylko zostawiamy, cierpliwość nam się kończy i nie potrafimy spojrzeć sobie w twarz. Jeśli się spotykamy, to przez przypadek, mijamy się jak obcy ludzie i nabijamy sobie głowy, jak można było dopuścić do takiego upadku, naszej relacji....nas samych, bo przecież to świadczy o nas, o tym jakimi ludźmi jesteśmy i ile znaczy dla nas drugi człowiek.
  Ludzie są różni, mają różne zainteresowania, różne potrzeby, ciekawią ich inne filmy, książki, lubią inne jedzenie. Jedni lubią piwo z mocnym smakiem chmielu, inni bardziej cytrusowe, a jeszcze inni wcale nie lubią piwa. A przy tym wszystkim są tacy sami, każdy z nas potrzebuje przyjaźni, miłości, raz na jakiś czas musi się przytulić, porozmawiać, pośmiać, popłakać, zwierzyć i zaufać.
   Moje ostatnie urodziny były baaardzo, baaardzo udane. Nie dlatego, że dostałam więcej prezentów niż kiedykolwiek do tej pory, nie przez imprezę, super ciuchy i dobry makijaż. 20 minut przed północą wykonałam telefon, do człowieka, z którym nie miałam kontaktu przez ponad pół roku, tego, który pojawia się i znika. Nie wierzyłam, że odbierze, poważnie, odebrał, a ja zaczęłam płakać. Nie krzyczeć, wypominać, że zniknął, że znów zrobił to samo, po prostu płakać ze szczęścia, że jest. Cały, zdrowy, bezpieczny, dobrze układa mu się w życiu, że po prostu jest. I rozmawialiśmy ze sobą jakby tego pół roku wcale nie było. To prawda, obecność jest bardzo ważna, bliskość również, ale wydaje mi się, że ważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa i taka pewność, że tam po drugiej stronie, osoba na której nam tak pierońsko zależy jest, zdrowa i szczęśliwa.
   Nie warto wszczynać awantur, wojen, rozłamów. Cierpliwość jest najważniejszą cnotą. Szczęście lubi ciszę, nie warto krzyczeć i rozdrapywać ran, ani czyiś, ani tym bardziej swoich.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak wyjść z małego zakrętu, zanim na horyzoncie pojawi się duży?

Wybierasz się na bal, tak?