Pomalowane oczy, pomalowane życie

  Żyjemy w XXI wieku, w erze komputerów i miłości zaznanej przez portale randkowe, w świecie pełnym pracy, w którym wiecznie brakuje nam czasu. Zacierają się nasze dawne ścieżki, przychodzą nowe pomysły i nowy rodzaj wyznawania sobie uczuć. Wysyłamy kwiaty, kupujemy czekoladki, staramy zrobić sobie przyjemność małymi rzeczami i to działa, nie zawsze, ale często znajdujemy sposób, żeby pomóc, umilić czas lub zdobyć uczucie.
Urodziłam się stosunkowo niedawno, ale na tyle dawno by nie czuć już przez moich rówieśników odtrącenia z błahych powodów, nauczyłam się rozmawiać z ludźmi i walczyć o swoje. Nie radzę sobie z niektórymi rzeczami, nie potrafię idealnie umalować lewego oka, ciężko przychodzi mi godzić się z porażkami. Upadłam już wiele razy, za każdym razem się podnoszę, mam nadzieję, że dalej będę to robić. Noszę głowę uniesioną w górze i nie wstydzę się siebie. Mam momenty załamań, a dopiero wczoraj zdałam sobie sprawę co mnie leczy....
Rozmowa z mamą jest potężnym lekiem i mocno uśmierza ból, ale to jednak mama i nie o wszystkim wolno z nią rozmawiać, chociażby dla jej dobra. Moi znajomi mają czas żeby wyjść na piwo, spotkać się, iść na mecz i na grilla,jednak gdzieś brakuje tej nici porozumienia, dzięki której wszystko składa się do kupy. I jedyny człowiek, który potrafi zerwać ze mną kontakt, nie odzywać się przez miesiąc, dwa, pół roku...wyjątkowo odbierze telefon i naprawia. Centymetr po centymetrze, nie do końca świadomy, że usuwa z mojej głowy najtragiczniejsze myśli jakie się tam mieszczą. Który miłość okazuje w najprostszy sposób i daje sobie ją okazywać w ten sam prosty sposób. Człowiek, przez którego miękną mi kolana za każdym razem gdy go widzę, bo nigdy nie wiem czy to nie jest ostatni raz. Mężczyzna, który boi się uczuć....okazywać i odbierać, który mówi prawie szeptem "też Cię kocham", posiadający najlepsze wyczucie czasu.
Gdyby nie odebrał telefonu wciąż stałabym tam na środku ulicy i czekała aż życie pozbiera się do kupy samo, albo rozleci się tak raz, a dobrze. I najgorsze jest to, że jest jedynym człowiekiem, przy którym ja też się boję okazywania uczuć.... Kocham go i nie jestem pewna, czy jest tego świadom, ale już tyle razy zbierał mnie do kupy, że boję się, że jeśli kiedyś dowie się prawdy, to jego zniknięcie zaboli dużo bardziej niż zwykle i już nie uda mi się podnieść i zebrać do kupy.
I oczywiście ten najbanalniejszy i najtrudniejszy sposób okazywania uczuć. Powiedzieć komuś prosto w twarz "kocham Cię". Nie nadużywajmy tych słów, używajmy ich z czułością i pewnością. Pod warunkiem, że nie będziemy się później musieli obawiać konsekwencji. Dziś cały dzień uśmiech nie schodził mi z twarzy. Jestem świadoma, że kocham....zdecydowanie to podnosi. Nie powiedziałam tego na głos, więc mniejsze prawdopodobieństwo straty.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak wyjść z małego zakrętu, zanim na horyzoncie pojawi się duży?

Wybierasz się na bal, tak?

Prezenty