Znasz to uczucie w środku?
o mnie, a człowiek, który mógłby myśleć o mnie całkiem się odsuwa? Dlaczego mimo tego, że staram się z całych sił pokazać mu, że musi w siebie wierzyć, żeby mógł uwierzyć we mnie nic z tego nie wychodzi?
No dlaczego spotykam się z człowiekiem, który każdy mój kłopot zamienia w żart, a ja mam się przejmować wszystkim co go spotyka...Nie potrafię go skrzywdzić, tym samym krzywdząc siebie. Nie umiem być sama, bardzo się boję tego, że będę kiedyś sama, że nikt do mnie nie przyjdzie gdy będę chora, nieszczęśliwa albo całkowicie pogubiona, a tym samym właśnie jestem cholernie samotna...cholernie nieszczęśliwa. Do momentu, do kiedy nie nauczę się być szczęśliwa sama ze sobą skąd będę wiedziała, że jestem szczęśliwa z kimś? Jak mogę dawać szczęście człowiekowi, który jest przy mnie, skoro całe moje serce wyrywa się w stronę innego człowieka? Nie mam siły....tym razem nie mam siły się pozbierać, coś dzisiaj pękło i nie umiem zebrać tego do kupy. Całkiem jak ten kieliszek do wina, który chowając rano do kredensu wypuściłam niechcący z ręki i roztrzaskał się na drobny mak. No przecież nie udało mi się go złożyć, niby pozbierałam szkło, a jednak jakaś niewielka drobinka wbiła mi się w stopę. Nie da się go złożyć tak, aby znów bezpiecznie pić w nim wino. To wszystko jest jakieś takie popieprzone....
O matko! Jakbym czytala swoje mysli przelane na papier!
OdpowiedzUsuń